wtorek, 5 stycznia 2016

Czy wiesz … ? | o szkockim stylu i butach budzących respekt

Józef Kałuża strzelał do bramki tylko piłką będącą w ruchu. Nigdy nie egzekwował rzutów wolnych i karnych. Do pierwszych brak mu było "atomowych" strzałów, a do drugich nerwów. Tym cenniejszy - w porównaniu z innymi "królami strzelców" jak Reyman, Peterek czy Kossok - był jego rekord bramek zdobytych z przebojów i kombinacji.

Mimo rekordów sławę swą zawdzięcza Kałuża nie tyle swoim zdolnościom technicznym co taktycznym. On to wprowadził w Cracovii system gry opartej na stylu szkockim krótkimi, celnymi podaniami. Podstawą kombinacji Kałuży był trójkąt. Piłka szła od Kałuży do łącznika i wracała do Kałuży. Czas lotu piłki i jej gaszenia Kałuża wykorzystywał do wybiegnięcia na pozycję. Świetnie też prowadził grę skrzydłami. Przeciwnik wzięty w tryby kombinacji Kałuży przez jakiś czas rzucał się jak ryba w sieci, na próżno biegał za piłką od jednego zawodnika Cracovii do drugiego, a gdy się zmęczył Cracovia zbierała plon taktyki Kałuży.

Takim był Kałuża jako piłkarz. Był on talentem samorodnym, wszystkie umiejętności piłkarskie zdobył wcześniej niż zaczął grać w klubach. Grając w klubach zmężniał jedynie i nabrał szybkości.

Kałuża nie pił alkoholu i nie palił tytoniu. Nigdy nie grał dla poklasku galerii i od partnerów żądał również gry poważnej dla wyniku, dla barw Cracovii. Z tego powodu na boisku dochodziło nieraz do scysji między nim a młodszymi kolegami, których ostro karcił. Poza boiskiem był natomiast przemiłym kompanem. Żywy temperament popychał go czasem do zatargów z sędziami, którzy byli jednak dla niego pobłażliwi mając na uwadze jego zasługi dla piłkarstwa.


Henryk Reyman był posiadaczem butów, które przeszły już do legendy. Dbał o nie w sposób wyjątkowy, niczym o talizman przynoszący szczęście. Sprawdzał je przed każdym meczem i konserwował po jego zakończeniu, nie do końca ufając "szatnym" Wisły. Zdawał sobie sprawę z tego, że dobre buty miały niebagatelny wpływ na siłę i jakość jego strzałów; strzałów, przed którymi drżeli najlepsi bramkarze w Polsce i poza jej granicami. 

Nic dziwnego, że grał w nich nieprzerwanie przez 11 lat! i niechętnie sięgał po nowe.

W tych butach strzelił zwycięską bramkę lwowskiej Sparcie w ostatniej minucie finałowego meczu o Puchar Polski w 1926 r. W tych butach ogrywał najsilniejsze polskie drużyny ligowe, sięgając rok po roku po tytuł mistrza Polski, okraszając te mistrzostwa dodatkowo tytułami króla strzelców polskiej ligi: 1927-1928.

W Polsce nie było piłkarzy, którzy nie odnosiliby się z szacunkiem do Reymana jako piłkarza i oficera Wojska Polskiego. 

Przyglądając się butom Reymana nie mamy też wątpliwości, że musiały one budzić respekt wśród boiskowych rywali. Starcie z tak obutą nogą na pewno nie należało do przyjemności. A trzeba dodać, że Reyman nie unikał twardej, męskiej walki na boisku, wykorzystując w niej wszelkie piłkarskie akcesoria, jakie miał do dyspozycji.

opracował: P.Cz.
Zródła: wikipedia.pl, wikipasy.pl, historiawisly.pl,sportowacracovia.pl

Zdjęcia: wikipedia.pl, wikipasy.pl, historiawisly.pl,sportowacracovia.pl, Narodowe Archiwum Fotografii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz